Jeżdżę na nartach zjazdowych od kilku sezonów. Jednak wciąż nie czuję się zbyt pewnie na trudniejszych trasach, a przy dłuższych zjazdach bolą mnie nogi. Koledzy namawiali mnie do zmiany nart na wyższy model. Pewnie mieli rację, ale problem ?miękkich? nóg pozostałby nierozwiązany. Dlatego w tym sezonie postanowiłem spróbować czegoś zupełnie nowego tj. Skki Trikke. Test przeprowadziłem w dolinie Stubai w Austrii, w ośrodku narciarskim Schlick2000 i na lodowcu Stubai Gletscher.
Mówiąc szczerze trochę się bałem, szczególnie przejazdów na wyciągach. Mimo, że otrzymałem szczegółowe instrukcje ze zdjęciami od Tomasza Dziedzica (polski przedstawiciel Trikke) to do ostatniej chwili nie wiedziałem czy sobie poradzę.

Pierwsza próba miała miejsce już przy wsiadaniu i wysiadaniu do skibusa (taki darmowy autobus, który jeździ od miasteczka do miasteczka w dolinie i zabiera narciarzy do ośrodka narciarskiego). Okazało się, że trzeba zdjąć tylko przednia nartkę, a dwie tylne złożyć i zablokować, żeby bez problemów korzystać z tego wygodnego i co najważniejsze, darmowego środka lokomocji.
Po przybyciu do ośrodka Schlick2000 zakupiłem karnet i wraz z dwójką moich dzieci udaliśmy się do gondoli, która zawozi narciarzy na górną stację na wysokości 2136 m. Poruszanie się piechotą ze Skki Trikke tez nie nastręcza wielu trudności. Trzeba po prostu złożony Skki Trikke zarzucić na ramię i uważać żeby przy obracaniu się kogoś nim nie uderzyć. Trzeba w tym miejscu przyznać, że waży on trochę więcej niż para nart, ale za to chodzimy w normalnych butach , a nie w ciężkich, twardych i niewygodnych narciarskich buciorach.
Czas wsiadać do gondoli. Dzieciaki pierwsze, wkładają narty do zewnętrznych uchwytów i wskakują do środka. Ja, z odczepioną przednią nartką, wkładam najpierw Skki Trikke a następnie sam wsiadam. Trwa to wszystko chwilę bo gondola się nie zatrzymuje, tylko zwalnia i nie ma zbyt dużo czasu. Skki Trikke mieści się bez problemu, zajmuje w gondoli 1 miejsce siedzące. Przy kolejnych wjazdach często dosiadają się do nas też inni narciarze, w sumie z moim Skki Trikkiem do gondoli mieści się bez problemu 5 osób. Wysiadanie też odbywa się bez problemu, trzeba tylko pamiętać o odczepionej przedniej nartce, żeby jej nie zostawić na siedzeniu w gondoli.

Pierwszy zjazd. Trasa niebieska, łagodna. Staram się trzymać kierownicę prosto, poruszam tylko tylnymi nartami, na zmianę raz jedną, raz drugą. Skręty tylnymi nartami na podobnej zasadzie jak w nartach ? przez odpowiednie naciskanie stopami. Pierwszy zjazd zaliczony, odbyło się bez upadku. Trzeba tylko uważać żeby się za mocno nie rozpędzić, bo wtedy traci się kontrolę. Za wolno tez nie można, bo można się wywrócić tak jak na zbyt wolno jadącym rowerze.
Kolejne zjazdy ? próbuję na czerwonej trasie. Przy bardzo pochyłym stoku, aby za bardzo się nie rozpędzić trzeba mocno pracować tylnymi nartami, czasami tylne narty znajdują się na wysokości przedniej!
Wzbudzam powszechne zainteresowanie, pytają młodzi i starsi narciarze. Młodym podoba się kolor, a starszym brak potrzeby zakładania niewygodnego obuwia narciarskiego. Byłem jedynym użytkownikiem Skki Trikke zarówno na Schlick2000, jak i na lodowcu. Czułem się naprawdę COOL!
Wsiadanie na kanapy też bardzo łatwe, przy węższych przejściach, trzeba Skki Trikke po prostu przenieść nad bramką. Wsiadamy trzymając ramę na wyciągniętych stopach. Po zajeciu miejsca w kanapie zakładamy ramę na podstawkę (dolna część kabłąka) , na którą zwykle stawiamy narty.
Trochę gorzej jest z kotwicą. Może dlatego, że byłem sam, a podjazd był dosyć stromy, miałem problem z utrzymaniem się na niej i wyjeżdżała mi spod pupy. Ale udało się, dotarłem na górę. Na pewno łatwiej byłoby na talerzyku, wtedy łatwiej utrzymać równowagę. Ewentualnie wsiadać na kotwicę we dwójkę tak aby zachować równowagę.
Podsumowując, zalety Skki Trikke w porównaniu do nart są następujące:
1. Wygodne buty
2. Swoboda i wygoda w poruszaniu się wynikająca z powyższego
3. Łatwość nauczenia się podstaw jazdy
4. Praca rąk i tułowia w trakcie jazdy
5. Mniejsze obciążenie nóg
6. Torba w zestawie
POLECAM wszystkim, szczególnie narciarzom po kontuzjach kolan i tych znudzonych już 2 deskami.
